Razem na rzecz wspólnego bezpieczeństwa

Przez dwie dekady niemiecka i polska kadra wojskowa z powodzeniem współpracowała w Wielonarodowym Korpusie.

Parada z okazji 20. rocznicy powstania Wielonarodowego Korpusu w Szczecinie
Parada z okazji 20. rocznicy powstania Wielonarodowego Korpusu w Szczecinie Niemieckie Siły Zbrojne/Marco Dorow

Niemieckie czołgi w Polsce. 75 lat po zakończeniu drugiej wojny światowej nie jest to bynajmniej rzeczą oczywistą, nawet wśród partnerów NATO. Ale one tam są. W chwili obecnej czołgi niemieckiej produkcji są częścią wyposażenia polskiej armii. I dlatego też zostały pozytywnie przyjęte, kiedy Wielonarodowy Korpus Północno-Wschodni w Szczecinie jesienią zeszłego roku zorganizował z okazji 20. rocznicy swojego istnienia wojskową paradę. Wśród mieszkańców przygranicznego regionu panowały wówczas różne opinie na temat tego, czy takie pokazy broni w czasach pokoju są konieczne. Jednak nawet krytycy przyznają, że korpus NATO jest widoczną oznaką rosnącego zaufania między Niemcami a Polakami.

Prezydent Polski Andrzej Duda rozmawia z kapitanem Hybenkvistem.
Prezydent Polski Andrzej Duda rozmawia z kapitanem Hybenkvistem. Bundeswehr/Holger Schmidt

„Wspólna działalność na rzecz wspólnego bezpieczeństwa”, tak swoje motto formułuje Sławomir Wojciechowski. Polski generał broni, wspierany przez niemieckiego generała brygady Wolfa-Jürgena Stahla jako szefa sztabu oraz duńskiego generała brygady Ulricha Hellebjerga jako zastępcę dowódcy, prowadzi Korpus od 2018 roku. Wśród krajów założycielskich, oprócz Polski i Niemiec, znalazła się już w 1999 również i Dania. Obecnie w szczecińskich „Baltic Barracks”, jak w angielskim języku NATO nazywają się „Koszary Bałtyckie”, stacjonują żołnierze z 22 innych krajów.

Grunt, po którym się poruszają

„Wspólna strategia obrony”

Patrząc jednak z perspektywy Szczecina, można szybko dostrzec trudne podłoże polityki bezpieczeństwa, na którym sojusznicy znów się dzisiaj poruszają. Mniej niż 500 kilometrów na wschód w rosyjskiej eksklawie Kaliningradu od 2018 roku stacjonują nuklearne rakiety średniego zasięgu typu Iskander-M o zasięgu nominalnym 415 kilometrów. Faktycznie jednak zasięg wynosi prawdopodobnie ponad 500 kilometrów. Tym samym możliwe byłoby dotarcie nie tylko do Warszawy czy Wrocławia, ale także do Berlina, czy właśnie Szczecina. Z drugiej strony Rosja od wielu lat czuje się zagrożona przez NATO w Europie Wschodniej. Przede wszystkim eskalacja konfliktu ukraińskiego w 2014 roku zmieniła podstawy działania Korpusu w Szczecinie. Projekt budowy zaufania między Niemcami, Duńczykami i Polakami stał się instytucją o „nowym znaczeniu dla wspólnej strategii obrony”, mówi generał broni Wojciechowski. Dla przypomnienia, po aneksji Krymu przez Rosję w marcu 2014 roku z naruszeniem prawa międzynarodowego jedną z odpowiedzi Zachodu było stworzenie rotacyjnej obecności żołnierzy NATO w Polsce i krajach bałtyckich.  

Rozmowa w gronie międzynarodowych towarzyszy podczas obchodów 20-lecia Wielonarodowego Korpusu w Szczecinie.
Rozmowa w gronie międzynarodowych towarzyszy podczas obchodów 20-lecia Wielonarodowego Korpusu w Szczecinie.
Niemieckie Siły Zbrojne/Marco Dorow

Odwołanie manewrów z powodu koronawirusa

Gdyby nie pandemia koronawirusa, Niemcy i Polacy wraz ze swoimi sojusznikami braliby obecnie udział w zakrojonych na szeroką skalę manewrach NATO „Defender 2020”. Pierwotnie prawie 30 000 żołnierzy amerykańskich, przy silnym wsparciu logistycznym ze strony Bundeswehry, miało zostać oddelegowanych do krajów bałtyckich i Polski w celach szkoleniowych. Eksperci, tacy jak Artur Jagnieża z warszawskiego think tanku „Fundacja Instytut Bezpieczeństwa i Strategii”, są przekonani, że Niemcy i Polacy, sąsiedzi w sercu Europy, są bardziej niż kiedykolwiek zdani na dobre stosunki. Wynika to już z podobnych interesów narodowych w zjednoczonej Europie. Z punktu widzenia Warszawy największym problemem pozostają niemieckie próby poszukiwania rozwiązań konfliktów z Rosją w nadmiernie defensywnym dialogu, a nawet w formach współpracy, takich jak projekt Gazociągu Północnego.  

Jako Polak mniej się dziś boję niemieckiej potęgi niż niemieckiej bezczynności.

Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych, w 2011 roku w Berlinie

Za tym kryją się historyczne urazy, które w Niemczech nie zawsze są wystarczająco brane pod uwagę, czy to w polityce, czy w gospodarce lub handlu zagranicznym. Druga wojna światowa była przecież przerażającym punktem krytycznym w ponad 200-letniej historii polskich cierpień i zmagań wolnościowych, które doprowadziły do ostatecznej niepodległości dopiero w 1989 roku. Każdy, kto nie pamięta tej historii, nie będzie w stanie zrozumieć, co to oznacza, że obecnie Bundeswehra i polska armia ściśle ze sobą współpracują w ramach NATO. Tak jak w Szczecinie. Tam od lat znajduje potwierdzenie słynne zdanie Radosława Sikorskiego z 2011 roku. „Jako Polak mniej się dziś boję niemieckiej potęgi niż niemieckiej bezczynności”, powiedział ówczesny minister spraw zagranicznych podczas przemówienia w Berlinie. Sikorski miał w tym czasie na uwadze przede wszystkim zaangażowanie Niemiec w kryzys euro. Podkreślił jednak również to, co dla niego w XXI wieku „już na pewno nie było” zagrożeniem: niemieckie czołgi.

© www.deutschland.de