„Nagle ktoś zapytał: Pojedziemy na kolację rowerem?“
Heather Kaths, profesor komunikacji rowerowej z Wuppertalu, mówi o fascynacji mobilnością rowerową – oraz o tym, dlaczego wieczny spór „samochód kontra rower“ nikomu nie pomaga.
Notka osobowa: Heather Kaths
Heather Kaths jest inżynierem budownictwa i naukowcem w zakresie nauk o komunikacji z Kanady. Od kwietnia 2021 roku jest kierownikiem Katedry Komunikacji Rowerowej na Uniwersytecie w Wuppertalu oraz prowadzi badania nad danymi, modelowaniem zachowań i symulacją ruchu drogowego.
Pani Profesor, jako studentka po raz pierwszy przyjechała Pani z Kanady do Stuttgartu. Co najbardziej Panią wówczas zaskoczyło w komunikacji w Niemczech?
W Kanadzie komunikacja była właściwie zdominowana przez samochody, ja sama na co dzień wszędzie jeździłam samochodem. W Stuttgarcie było dokładnie odwrotnie. Zaskoczyło mnie, jak oczywiste było tam korzystanie z publicznych środków transportu. Dla mnie, studentki bez samochodu, miasto funkcjonowało wówczas świetnie. Największym odkryciem był rower. Kiedyś ktoś zapytał mnie, czy pojedziemy na kolację rowerem – nie w ramach aktywności sportowej, lecz po prostu rowerem jako środkiem komunikacji. Był to dla mnie zupełnie nowy świat. Podczas wykładów i dyskusji na Uniwersytecie w Stuttgarcie zwróciłam szczególną uwagę na pewną kwestię: rozważania odchodziły od samochodów i kierowały się bardziej w stronę człowieka – i pytania, jak systemy mobilności mogą służyć potrzebom ludzi.
Jak przemieszcza się Pani dzisiaj?
Mieszkam w Wuppertalu, w pagórkowatej okolicy. Nie jest to typowe miasto rowerowe. Dużo chodzę, jednak jeżdżę także na rowerze, korzystam z kolei podwieszanej, a czasem z samochodu, bardzo różnie. Wcześniej, w Monachium, było zupełnie inaczej: tam, przy dobrej pogodzie, przez jedenaście lat poruszałam się właściwie wyłącznie rowerem.
Jaką rolę odgrywa komunikacja rowerowa w Niemczech?
Rower jako środek transportu jest tu traktowany poważnie. Dla wielu ludzi jest częścią codziennego życia, służy do wyjazdów na zakupy czy odwożenia dzieci do przedszkola. Najważniejszym elementem miasta przyjaznego dla rowerzystów jest ciągła, bezpieczna sieć dróg rowerowych. W Wuppertalu, z inicjatywy mieszkańców, przekształcono starą trasę kolejową w ścieżkę rowerowo-spacerową. Przyszłościowym rozwiązaniem są koncepcje takie jak szybkie drogi rowerowe, powstające w wielu regionach, które uatrakcyjniają pedałowanie na długich trasach.
Jacy ludzie i jakie sytuacje są głównymi przedmiotami Pani badań?
W swoich badaniach łączę wnioski z zakresu badań nad zachowaniami, projektowania dróg i rozwoju technologii. Zastanawiam się nad tym, w jaki sposób zorganizować infrastrukturę i technikę, aby jazda na rowerze była bezpieczna dla jak największej liczby osób – a przy tym pozostała atrakcyjna. Innym aspektem jest aspekt społeczny. Jazda na rowerze jest często aktywnością grupową: pary, które chcą pogadać, rodzice jadący obok swoich dzieci. To wymaga zupełnie innego planowania przestrzeni.
Jakie zagraniczne miasta mogą służyć za przykład?
Niezwykle inspirujący jest Paryż. To miasto jest dowodem, co da się osiągnąć przy woli politycznej – jeżeli ludzie ją popierają – i jak szybko można zreorganizować przestrzeń z korzyścią dla ludzi i rowerów. Ciekawe są również kreatywne pomysły takie jak wyciągi rowerowe na stromych podjazdach w Norwegii. I zawsze chętnie wymieniam w tym kontekście moje rodzinne miasto Calgary, ponieważ dzisiaj udowadnia ono, że: nawet w najtrudniejszych warunkach – w chłodzie, we mgle, przy dużych odległościach – można sprawić, by rower stał się zwyczajnym środkiem transportu.
Jakie są Pani oczekiwania co do przyszłości komunikacji rowerowej?
Nie marzę o miastach zupełnie pozbawionych samochodów – w końcu sama od czasu do czasu jeżdżę autem! Jednak miks działa. Środki komunikacji powinny być wykorzystywane tam, gdzie sprawdzają się najlepiej: krótkie trasy pokonujemy pieszo lub rowerem, dłuższe znakomitymi środkami komunikacji publicznej. Otrzymujemy dzięki temu miasta bardziej przyjazne do życia i więcej miejsca dla ludzi – więcej stref wolnych od samochodów, przestrzeni na zieleń, zabawę, rekreację i spotkania. Denerwuje mnie to podejście „kierowcy kontra rowerzyści”. Ostatecznie wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, którzy chcą dotrzeć z punktu A do punktu B. Poszukajmy wspólnie rozwiązań, dzięki którym dla wszystkich znajdzie się bezpieczne miejsce!