Nadchodzi ustawa o łańcuchu dostaw

Niemiecki rząd chce zobowiązać firmy do lepszego wywiązywania się z ich globalnej odpowiedzialności. „Ekonomiczny mędrzec”, profesor Achim Truger, wyjaśnia, dlaczego.

Szwaczki w Azji
Szwaczki w Azji picture alliance/ANN

Odzież z Azji, kakao i owoce z Afryki, kawa z Ameryki Południowej: przedsiębiorstwa w Niemczech zarabiają na tym, co jest wytwarzane w innych częściach świata. Teraz rząd federalny zobowiąże przedsiębiorstwa do lepszego wywiązywania się z ich globalnej odpowiedzialności. W tym celu zainicjowana została „Ustawa o zachowaniu przez przedsiębiorstwa należytej staranności w łańcuchach dostaw”. Głównym celem jest poprawa ochrony praw człowieka w globalnych łańcuchach dostaw oraz przestrzeganie podstawowych standardów, takich jak zakaz pracy dzieci lub pracy przymusowej. Achim Truger jest profesorem socjoekonomii na Uniwersytecie Duisburg-Essen i specjalizuje się w zakresie działalności państwa, a od marca 2019 roku zasiada w Niemieckiej Radzie Ekspertów Ekonomicznych, zwanej „Ekonomicznymi mędrcami” („Wirtschaftsweisen”). Tutaj wyjaśnia, jakie znaczenie ma ustawa.

Profesor Achim Truger
Profesor Achim Truger SVR

Panie Profesorze, niemiecka gospodarka tradycyjnie oznacza wysoką jakość i wysokie standardy. Dlaczego mimo to ustawa o łańcuchu dostaw jest tak ważna?
Tak, to prawda, jednak Niemcy importują również tanie dobra konsumpcyjne i kupują wiele tanich czynników produkcji w obrębie łańcucha dostaw. I tak naprawdę jest to kwestia przyzwoitości i sprawiedliwości. Towary, które importujemy i konsumujemy, nie powinny być produkowane z pogwałceniem praw człowieka. Przedsiębiorstwa zadeklarowały to już dawno temu, a mianowicie w 2011 roku w ramach dobrowolnego zobowiązania. Jednak 80 procent niemieckich firm tego zobowiązania jeszcze nie realizuje. Dlatego teraz sprawą powinna zająć się polityka.

Być może ustawa o łańcuchu dostaw zwiększy motywację niemieckich przedsiębiorstw do angażowania się na rzecz odpowiednich przepisów na szczeblu UE.

Profesor Achim Truger

Czy nie osłabia to niemieckiej gospodarki pod względem konkurencyjności?
Przedsiębiorstwa, które jeszcze nie wywiązały się z tego obowiązku, ponoszą oczywiście koszty. Koszty są jednak niskie. Badanie przeprowadzone przez Komisję Europejską szacuje je na zaledwie 0,005% obrotów wspomnianych przedsiębiorstw. Ponadto spodziewane korzyści wizerunkowe dla niemieckich przedsiębiorstw ostatecznie mogłyby nawet korzystnie wpłynąć na ich konkurencyjność. I oczywiście firmy, które już się stosują do przepisów, odniosą korzyści.

Czy regulacja europejska, jeśli wręcz nie światowa, nie miałaby więcej sensu niż regulacja niemiecka?
Oczywiście im szerszy jest zasięg, tym takie regulacje są skuteczniejsze. Jednakże porozumienie będzie wtedy również coraz trudniejsze do osiągnięcia. Z tego punktu widzenia działania, za które odpowiedzialność ponoszą poszczególne kraje, stanowią dobry początek. Francja i Holandia mają już podobne ustawy. Być może ustawa o łańcuchu dostaw zwiększy motywację niemieckich przedsiębiorstw do angażowania się na rzecz odpowiednich przepisów na szczeblu UE.

© www.deutschland.de

You would like to receive regular information about Germany? Subscribe here: